Я ИНОСТРАНЕЦ, И МНЕ НЕ ПОХУЙ

Манифест и инструкция: как остановить закон, который превратит твою жизнь в Польше в десятилетнее ожидание


Что происходит

17 апреля 2026 года фракция PiS внёсла в Сейм проект закона о изменении закона о польском гражданстве (Druk 1273, RPW/13478/2026). Под ним 188 подписей — Качиньский, Моравецкий, Мацеревич, Зиобрo, Блащак.

Что они хотят:


Почему это касается тебя

Если ты живёшь в Польше как иностранец — это касается тебя напрямую.

Если ты беларус, украинец или россиянин под международной защитой — это касается тебя в десять раз сильнее. Контакт с посольством страны, от которой ты бежал, по международному праву считается "re-availment" национальной защиты и может привести к потере статуса беженца (Женевская конвенция 1951, ст. 1C(1)). КГБ Беларуси и ФСБ России массово фабрикуют уголовные дела против диссидентов — после 2020 года в одной только Беларуси возбуждено десятки тысяч политически мотивированных дел. Эта норма закрывает путь к польскому гражданству для всей категории политических беженцев.

Этот закон — политическая ловушка PiS, которая сидит в оппозиции и не имеет большинства, чтобы его принять. Цель — заставить правящую коалицию голосовать против и потом раздуть в медиа: "правительство мягкое к мигрантам". Иностранцы для PiS — разменная монета.

Поэтому каждый голос против в общественных консультациях имеет значение. Чем больше людей выскажется против, тем труднее будет нормализовать антимиграционную риторику и тем меньше шансов, что подобные проекты будут вноситься снова.


Что нужно сделать (15-30 минут)

Шаг 1. Зайти на страницу проекта

https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=KONSULTOWANY_PROJEKT&NrProjektu=RPW/13478/2026

Шаг 2. Нажать на "Ankieta"

На странице справа найди строку Link do ankiety и нажми синюю надпись Ankieta.

Шаг 3. Войти через Profil Zaufany

Чтобы заполнить анкету, нужен Profil Zaufany — это польская электронная подпись.

Если у тебя есть PESEL, ты можешь сделать Profil Zaufany через свой польский банк (Pekao, PKO BP, ING, mBank, Santander, Millennium и др.) или на mojeID. Через интернет-банкинг это занимает 5 минут.

Шаг 4. Заполнить анкету

Анкета состоит из общей части (вопросы 1–5) и подробной части (по последствиям).

Вопрос 1: "Кого вы представляете?" → выбери Siebie (себя)

Вопрос 2: "Нужно ли принимать этот закон?" → отметь 1 (категорически нет)

Вопрос 3: "Принимаете ли решения, содержащиеся в проекте?" → отметь 1

Вопрос 4: "Касаются ли вас регуляции напрямую?" → отметь 5 (касаются полностью)

Вопрос 5: Komentarz do całości projektu ustawy — это поле для текстового комментария. Используй готовый ответ ниже (вопрос 01).

Дальше — вопросы про альтернативы, социальные/экономические/финансовые/правовые последствия, другие эффекты, другие затронутые группы. Готовые ответы ждут ниже — кликни на вопрос, чтобы развернуть и скопировать (вопросы 02–08). Комментарии к статьям 1–5 проекта — там же (09–13).

Шаг 5. Отправить

Срок консультаций — до 20 мая 2026 года. Не откладывай.


Передай дальше

Перешли эту инструкцию каждому, кому не похуй. Беларусам, украинцам, россиянам под защитой, всем иностранцам в Польше — и тем полякам, которым важно, какую страну мы вместе строим.

Чем больше людей выскажется против — тем громче сигнал, что иностранцы в Польше не молчат.

Подпись: Stugka

Сайт манифеста: e-manifest.plКонтакт: info@e-manifest.pl


Документ создан гражданской инициативой. Распространяй свободно.

Готовые ответы

Тексты для вставки в анкету Сейма

Кликни на вопрос — развернётся ответ. Скопируй и вставь в соответствующее поле формы. Можно вставить как есть или переписать своими словами и добавить личное — личные истории работают сильнее всего. Ответы на польском — это язык анкеты.

  1. Sprzeciwiam się projektowi 1273.

    Diagnoza jest fałszywa: realny czas dochodzenia do obywatelstwa wynosi już 8–14,5 roku (opinia BEOS-813/25 Kancelarii Sejmu z 16.06.2025 r.). „3 lata" to ostatni etap, nie cały pobyt. Niemcy w 2024 r. skróciły wymóg z 8 do 5 lat. Włochy w 2025 r. głosowały w referendum nad skróceniem do 5 lat. Trend europejski jest odwrotny do projektu.

    Dowody naukowe (Hainmueller-Hangartner-Pietrantuono APSR 2017; Keller-Gathmann-Monscheuer 2015) jednoznacznie wskazują, że szybsze obywatelstwo działa jako katalizator integracji, a nie jej nagroda.

    Projekt jest polityczny, nie merytoryczny. Złożył go klub PiS — opozycja nieposiadająca większości. 188 podpisów (Kaczyński, Morawiecki, Macierewicz, Ziobro) pokazuje, że to polityczna pułapka zastawiona na rządzącą koalicję — wymusić głosowanie wykorzystywane w narracji „rząd blokuje integrację". Wnioskodawcy zignorowali miażdżącą opinię BEOS-813/25 i wnieśli wersję jeszcze ostrzejszą.

    Wnoszę o odrzucenie projektu.

  2. Tak, zdecydowanie tak.

    Po pierwsze, zdiagnozowany przez wnioskodawców „problem" w dużej mierze nie istnieje. Realny czas dochodzenia do obywatelstwa wynosi już 8–14,5 roku (opinia BEOS-813/25 z 16.06.2025 r.). Cudzoziemiec ubiegający się dziś o polskie obywatelstwo jest w Polsce z reguły dłużej niż wymaga prawo niemieckie, francuskie czy szwedzkie. Pierwszym alternatywnym „rozwiązaniem" jest zaprzestanie tworzenia ustaw odpowiadających na nieistniejący problem.

    Po drugie, jeśli rzeczywistym celem jest poprawa integracji, istnieją sprawdzone narzędzia, których projekt nie wykorzystuje:

    1. Bezpłatne, państwowe kursy języka polskiego — na wzór niemieckich Integrationskurse finansowanych przez BAMF. W Polsce takiego systemu nie ma; cudzoziemiec musi znaleźć i sfinansować kurs sam. Zamiast podnosić wymóg do C1, państwo powinno najpierw stworzyć infrastrukturę umożliwiającą jego osiągnięcie.
    1. Dobrowolne zajęcia z wiedzy obywatelskiej i orientacji społecznej, na wzór austriackiego Werte- und Orientierungskurs. Skuteczność zajęć integracyjnych jest udokumentowana, w odróżnieniu od jednorazowego egzaminu.
    1. Skrócenie procedur w urzędach wojewódzkich. Realnym problemem nie jest długość pobytu, lecz to, że wnioski rozpatruje się kilkanaście miesięcy. Zwiększenie obsady kadrowej Wydziałów Spraw Cudzoziemców (na co zwracali uwagę RPO i NIK) przyniosłoby realne usprawnienie bez zmiany ustawy.
    1. Wzmocnienie istniejącego wymogu B1 poprzez nadzór nad egzaminami i obowiązkową formę ustną — możliwe rozporządzeniem ministra.
    1. Wsparcie integracji dzieci cudzoziemców w szkołach: asystenci międzykulturowi, kursy wyrównawcze, polski jako drugi język. Drugie pokolenie integruje się przez system edukacyjny.
    1. Ułatwienie nostryfikacji dyplomów i uznawania kwalifikacji zawodowych — najsilniejszy znany czynnik integracji ekonomicznej (badania OECD).
    1. Kampanie informacyjne w językach najczęstszych grup migranckich (ukraiński, białoruski, rosyjski).
    1. Walka z dezinformacją i mową nienawiści wobec cudzoziemców — atmosfera publiczna wpływa na integrację silniej niż formalny okres pobytu.
    1. Wsparcie dla NGO zajmujących się integracją (Fundacja Ocalenie, SIP, Polskie Forum Migracyjne).

    Po trzecie, dowody empiryczne wskazują, że samo obywatelstwo działa jako katalizator integracji (Hainmueller-Hangartner-Pietrantuono, APSR 2017; Keller-Gathmann-Monscheuer, 2015; Peters-Vink-Schmeets, JEMS 2018; Zanoni-He, IDB 2021). Najbardziej skutecznym narzędziem byłoby SKRÓCENIE, a nie wydłużenie ścieżki do obywatelstwa, w połączeniu z aktywnym wsparciem integracyjnym.

    Po czwarte, sami wnioskodawcy w odpowiedzi na pytanie o rozwiązania alternatywne odpowiedzieli „Nie", co dyskwalifikuje projekt z punktu widzenia standardów oceny skutków regulacji. Żadnej rzetelnej analizy alternatyw nie przeprowadzono.

    Wnoszę o odrzucenie projektu i skierowanie problematyki do prac nad kompleksowym programem integracyjnym opartym na dowodach naukowych.

  3. Nie zgadzam się. Ocena skutków społecznych w DSR jest niezgodna ze stanem wiedzy naukowej i całkowicie ignoruje sytuację najbardziej dotkniętych grup — uchodźców i osób objętych ochroną międzynarodową.

    Twierdzenie o „lepszej integracji" przez wydłużenie pobytu jest sprzeczne z literaturą empiryczną. Hainmueller-Hangartner-Pietrantuono (APSR 2017, PNAS 2015) i Keller-Gathmann-Monscheuer (2015) wykazali, że to SZYBSZA naturalizacja poprawia integrację. Obywatelstwo działa jako katalizator, nie jako nagroda.

    Powołanie się na Austrię jest mylące: ma jeden z najniższych wskaźników naturalizacji w UE i gorsze wyniki integracji niż państwa z liberalniejszym dostępem. Polska zajmuje 40. miejsce z 52 w MIPEX 2020 — wydłużenie okresu pogłębi ten problem.

    Wnioskodawcy przyznają ryzyko „poczucia wykluczenia" i spadku naturalizacji, ale je lekceważą. Badania wskazują, że właśnie te efekty będą dominujące — marginalizacja, segmentacja rynku pracy, odpływ wykwalifikowanych. W konsultacjach poprzedniej wersji 99% uczestników wypowiedziało się negatywnie.

    Szczególnie rażące jest pominięcie skutków dla uchodźców i osób pod ochroną międzynarodową. Projekt wydłuża wymóg pobytu dla osób ze statusem uchodźcy z 3 do 10 lat (art. 30 ust. 1 pkt 3), bez żadnego merytorycznego uzasadnienia. Dotyczy to przede wszystkim obywateli Białorusi (po represjach reżimu Łukaszenki od 2020 r.) oraz Ukrainy. Są to ludzie, którzy nie mogą wrócić do krajów pochodzenia bez realnego ryzyka uwięzienia lub śmierci. Pozostawanie przez 10 lat w statusie „nie-obywatela" — bez prawa głosu, bez pełnej ochrony konsularnej, z paszportem, którego ich własne państwo im odmawia lub unieważnia — oznacza utrzymywanie ich w stanie cywilizacyjnego zawieszenia.

    Jeszcze poważniejszy jest nowy wymóg „informacji o niekaralności w kraju, którego cudzoziemiec posiada obywatelstwo" (art. 1 pkt 1 projektu). W odniesieniu do osób pod ochroną międzynarodową jest on niemożliwy do spełnienia z definicji. Sam kontakt uchodźcy z władzami państwa pochodzenia jest w prawie międzynarodowym traktowany jako „re-availment" ochrony narodowej i może skutkować utratą statusu uchodźcy zgodnie z art. 1C(1) Konwencji Genewskiej z 1951 r. Ponadto służby specjalne reżimów represyjnych (KGB Białorusi, FSB Rosji) notorycznie fabrykują zarzuty karne wobec dysydentów politycznych — w samej Białorusi po 2020 r. wszczęto kilkadziesiąt tysięcy spraw karnych z motywów politycznych. Wymóg ten oznacza w praktyce, że osoba uciekająca przed reżimem nigdy nie uzyska polskiego obywatelstwa: ten sam reżim albo wystawi jej fałszywe „świadectwo karalności", albo w ogóle odmówi wydania dokumentu. To rozwiązanie de facto wyklucza całą kategorię uchodźców politycznych z drogi do polskiego obywatelstwa — co jest sprzeczne z polskimi zobowiązaniami międzynarodowymi i z polską tradycją gościnności wobec uciekinierów politycznych (od emigracji popowstaniowej XIX w. po opozycję PRL).

    Ocena skutków społecznych w DSR jest życzeniowa, ideologiczna i instrumentalnie pomija najbardziej wrażliwe grupy. Nie podzielam jej w żadnym z głównych założeń.

  4. Nie zgadzam się. Ocena skutków gospodarczych w DSR jest życzeniowa, sprzeczna z literaturą empiryczną i lekceważąca rzeczywiste straty.

    Twierdzenie, że dłuższy okres pobytu „zachęci imigrantów do większych inwestycji", jest fałszywe. Badania empiryczne wskazują efekt odwrotny: niepewność co do przyszłego statusu prawnego ZMNIEJSZA inwestycje w kapitał ludzki i trwały. Migranci o niepewnym horyzoncie ostrożniej zaciągają kredyty, rzadziej kupują nieruchomości, rzadziej zakładają firmy. Steinhardt (HWWI Research Paper 2018) na danych niemieckich pokazał, że naturalizacja wywołuje natychmiastowy wzrost wynagrodzeń i przyspiesza dynamikę płacową w kolejnych latach.

    Peters, Vink, Schmeets (Journal of Ethnic and Migration Studies 2018) udokumentowali na danych niderlandzkich „efekt antycypacyjny": wzrost wynagrodzeń ROZPOCZYNA SIĘ w latach poprzedzających naturalizację, jeśli migrant widzi realną perspektywę obywatelstwa. Wydłużenie tego horyzontu o 7 lat (z 3 do 10) eliminuje ten efekt.

    Zanoni, He (IDB 2021) wykazali na danych kanadyjskich, że roczne opóźnienie uprawnienia do naturalizacji obniżyło zarobki rezydentów o ok. 11%. Ekstrapolacja na siedmioletnie wydłużenie sugeruje straty rzędu kilkudziesięciu procent dochodów grupy bezpośrednio dotkniętej, z odpowiednim spadkiem wpływów podatkowych do budżetu.

    DSR całkowicie pomija dane NBP. Według badań Strzeleckiego, Wyszyńskiego i Growca (NBP Working Papers No. 322 i 376), imigranci w latach 2013-2018 i 2021-2023 zwiększali polski PKB średnio o ok. 0,5 pkt proc. rocznie. Według GUS, na koniec września 2024 r. w Polsce pracowało ok. 1,05 mln cudzoziemców (6,8% pracujących), w tym 707,9 tys. obywateli Ukrainy. To kluczowy wkład w sektory dotknięte niedoborem kadr: budownictwo, transport, opieka zdrowotna, gastronomia, przemysł.

    DSR ignoruje konkurencyjną dynamikę unijną. Niemcy w 2024 r. skróciły wymóg z 8 do 5 lat (a dla dobrze zintegrowanych do 3 lat) właśnie po to, by przyciągnąć wykwalifikowaną siłę roboczą i konkurować o talenty. Francja: 5 lat (z możliwością skrócenia do 2 lat dla absolwentów studiów). Hiszpania, Szwecja: 5 lat. Polska, przy 10 latach, stanie się jednym z najmniej atrakcyjnych państw UE dla migracji wysoko kwalifikowanej. Skutek: odpływ pracowników już obecnych w Polsce — w pierwszej kolejności specjalistów IT, medycznych, inżynierów, czyli grup o największej wartości fiskalnej. Wnioskodawcy szacują spadek wpływów konsularnych na 2-5 mln PLN rocznie, ale BEOS Kancelarii Sejmu w opinii BEOS-813/25 wskazał, że realny ubytek to 700 tys. – 2,1 mln PLN — co i tak jest sumą znikomą wobec wielomiliardowych strat z tytułu odpływu siły roboczej.

    Argument o „oszczędnościach na świadczeniach socjalnych" jest krótkowzroczny. Lepiej zintegrowani, naturalizowani obywatele osiągają wyższe wynagrodzenia i wnoszą do budżetu więcej w PIT, CIT, VAT i składkach ZUS niż wynosi koszt świadczeń. Hamowanie naturalizacji jest fiskalnie samobójcze w perspektywie 10-15-letniej.

    Ocena gospodarcza w DSR opiera się na intuicjach wnioskodawców, a nie na badaniach. Lekceważy ilościowo udokumentowane straty (odpływ pracowników, spadek inwestycji migrantów, wzrost niepewności biznesowej) i wyolbrzymia mglistą „integrację", która empirycznie maleje wraz z wydłużeniem okresu oczekiwania. Nie podzielam jej w żadnym z głównych założeń.

  5. Nie zgadzam się. Ocena skutków finansowych w DSR jest oparta na rażącym uproszczeniu i ignoruje główne kanały, którymi projekt wpłynie na finanse publiczne.

    Po pierwsze, oszacowanie strat na poziomie 2-5 mln PLN rocznie zostało zawężone wyłącznie do opłat konsularnych. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu w opinii BEOS-813/25 obliczyło realny ubytek z tego tytułu na 700 tys. – 2,1 mln PLN. Sama ta pozycja jest jednak znikoma w stosunku do faktycznych strat fiskalnych projektu.

    Po drugie, DSR pomija kluczowy kanał: utratę wpływów podatkowych z tytułu odpływu i mniejszej produktywności migrantów. Według badań NBP (Strzelecki, Wyszyński, Growiec, Working Papers No. 322 i 376), imigranci w latach 2013-2018 i 2021-2023 zwiększali polski PKB o ok. 0,5 pkt proc. rocznie. Już 10-20% odpływ wykwalifikowanych imigrantów do Niemiec (5 lat) i Francji (5 lat) oznacza utratę ok. 0,05-0,1 pkt proc. PKB rocznie — przy PKB Polski rzędu 3,3 bln PLN to 1,5-3,3 mld PLN rocznie ubytków, a co za tym idzie setek milionów do miliarda PLN rocznie strat w PIT, CIT, VAT i składkach ZUS.

    Po trzecie, DSR pomija „premię obywatelską" w wynagrodzeniach (Steinhardt HWWI 2018; Peters-Vink-Schmeets JEMS 2018; Zanoni-He IDB 2021). Naturalizacja powoduje natychmiastowy wzrost zarobków o kilka procent, a w dłuższej perspektywie do kilkunastu. Hamowanie naturalizacji oznacza tłumienie tego efektu — utratę wpływów podatkowych w skali, której DSR nawet nie próbuje oszacować.

    Po czwarte, projekt generuje ukryte koszty administracyjne, których DSR nie uwzględnia:

    • konieczność wielokrotnego rozpatrywania przedłużeń zezwoleń pobytowych zamiast jednorazowej naturalizacji;
    • organizacja i obsługa „Państwowego Egzaminu Obywatelskiego" (kadra egzaminacyjna, infrastruktura, materiały, logistyka);
    • weryfikacja zagranicznych zaświadczeń o niekaralności (korespondencja dyplomatyczna, tłumaczenia, sprawdzanie autentyczności);
    • wzrost obciążenia sądów administracyjnych z powodu większej liczby odwołań od decyzji odmownych — zauważony w samym DSR jako „możliwy", ale niewyceniony.

    Po piąte, DSR pomija koszty postępowań sądowych. Projekt z dużym prawdopodobieństwem zostanie zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego (zasada proporcjonalności, równości) oraz do ETPC (art. 8 EKPC — w świetle orzeczeń Ramadan p. Malcie, Usmanov p. Rosji). Polska wielokrotnie przegrywała sprawy migracyjne w Strasburgu i była zobowiązywana do wypłaty zadośćuczynień.

    Po szóste, argument o „oszczędnościach na świadczeniach socjalnych" jest mylący. Większość świadczeń (zasiłki rodzinne, ochrona zdrowia, świadczenia z ZUS) przysługuje już rezydentom, niezależnie od obywatelstwa. Obywatelstwo otwiera głównie prawa polityczne — nie generuje znaczących nowych wydatków. Tymczasem naturalizowani obywatele zarabiają więcej i wnoszą do budżetu więcej w PIT, CIT, VAT i składkach ZUS niż wynosi koszt świadczeń. Ograniczanie naturalizacji jest fiskalnie samobójcze w perspektywie 10-15-letniej.

    Po siódme, DSR ignoruje wartość fiskalną integracji. Koszty wykluczenia społecznego (pomoc społeczna, koszty ochrony zdrowia, koszty wymiaru sprawiedliwości w przypadku marginalizacji) są wyższe niż koszty świadczeń przyznawanych nowym obywatelom.

    Ocena finansowa w DSR jest niekompletna, optymistycznie zawężona do trywialnej pozycji opłat konsularnych i nie odpowiada standardom rzetelnej oceny skutków regulacji. Nie podzielam jej w żadnym z głównych założeń.

  6. Nie zgadzam się. Ocena skutków prawnych w DSR jest powierzchowna, wewnętrznie sprzeczna i pomija najważniejsze obszary ryzyka prawnego.

    Po pierwsze, DSR zawiera rażącą sprzeczność. W pkt 4 wnioskodawcy twierdzą, że „brak zmiany w wyjątkach (np. dla małżonków Polaków czy uchodźców) zminimalizuje ryzyko zarzutów dyskryminacyjnych". To stwierdzenie jest fałszywe — projekt zmienia każdą z istniejących preferencji: dla małżonków Polaków wydłuża okres z 3 do 5 lat i wprowadza dodatkowy wymóg 6 lat małżeństwa; dla uchodźców z 3 do 10 lat; dla bezpaństwowców z 3 do 5 lat; dla osób z Kartą Polaka z 3 do 5 lat. Wnioskodawcy albo nie czytali własnego projektu, albo świadomie wprowadzają opinię publiczną w błąd.

    Po drugie, projekt z dużym prawdopodobieństwem narusza zasadę proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Trzykrotne wydłużenie podstawowego okresu (z 3 do 10 lat), połączone z wymogiem C1, „egzaminem obywatelskim" o niejasnych kryteriach oraz „pozytywną opinią komendanta policji", stanowi nadmierną ingerencję, nieznajdującą oparcia w żadnym konkretnym celu publicznym.

    Po trzecie, projekt narusza art. 8 EKPC (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego). ETPC wielokrotnie wskazywał (Ramadan p. Malcie, 76136/12; Usmanov p. Rosji, 43936/18), że arbitralna odmowa lub utrudnienie obywatelstwa może naruszać życie prywatne osób długo mieszkających w państwie. Polska naraża się na kolejne kosztowne sprawy strasburskie.

    Po czwarte, zniesienie skutku zawieszającego apelacji od decyzji powrotowej (art. 321 ust. 3 ustawy o cudzoziemcach) narusza art. 13 EKPC i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE — prawo do skutecznego środka odwoławczego. Cudzoziemiec może zostać deportowany przed rozpoznaniem jego odwołania, co czyni odwołanie fikcyjnym.

    Po piąte, wymóg „informacji o niekaralności w kraju, którego cudzoziemiec posiada obywatelstwo" (art. 1 pkt 1 projektu) jest sprzeczny z art. 1C(1) Konwencji Genewskiej z 1951 r. Sam kontakt uchodźcy z władzami państwa pochodzenia jest w prawie międzynarodowym traktowany jako „re-availment" ochrony narodowej, mogący skutkować utratą statusu uchodźcy. Wymóg ten faktycznie wyklucza uchodźców z drogi do polskiego obywatelstwa — co stoi też w sprzeczności z art. 34 Konwencji Genewskiej, zobowiązującym państwa-strony do UŁATWIANIA, a nie utrudniania naturalizacji uchodźców.

    Po szóste, „pozytywna opinia komendanta policji" za ostatnie 10 lat (art. 30 ust. 1 pkt 6 lit. b) nie zawiera kryteriów, procedury wydawania ani trybu odwoławczego. Przekazuje Policji nieograniczoną władzę uznaniową w sprawach obywatelstwa, co narusza art. 2 Konstytucji RP (zasada państwa prawa) i art. 31 ust. 3 (zasada legalności ograniczeń).

    Po siódme, „Państwowy Egzamin Obywatelski" o zakresie określanym rozporządzeniem ministra, a obejmującym m.in. „zbrodnie ukraińskich nacjonalistów" i „wartości chrześcijańskie", narusza zasadę określoności prawa (art. 2 Konstytucji), zasadę bezstronności światopoglądowej państwa (art. 25 ust. 2) oraz wolność sumienia (art. 53 Konstytucji). Test ideologiczny na obywatelstwo nie ma uzasadnienia w demokratycznym państwie prawnym.

    Po ósme, projekt narusza zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa (art. 2 Konstytucji). Cudzoziemcy, którzy w dobrej wierze przyjechali do Polski na podstawie obowiązujących regulacji, planowali życie i karierę w oparciu o 3-letni okres pobytu. Nagłe wydłużenie tego okresu o 7 lat — bez przepisu przejściowego chroniącego osoby, które jeszcze nie zdążyły złożyć wniosku — narusza ich uzasadnione oczekiwania.

    Ocena skutków prawnych w DSR jest powierzchowna, wewnętrznie sprzeczna i nie odpowiada standardom rzetelnej oceny skutków regulacji. Nie podzielam jej w żadnym z głównych założeń.

  7. Tak, dostrzegam szereg istotnych skutków, które wnioskodawcy całkowicie pominęli w DSR.

    Po pierwsze, skutki demograficzne. Polska znajduje się w głębokim kryzysie demograficznym — wskaźnik dzietności w 2024 r. wyniósł ok. 1,1 dziecka na kobietę, populacja w wieku produkcyjnym kurczy się o ok. 200 tys. rocznie. Imigracja jest jedynym znanym mechanizmem stabilizacji bilansu demograficznego w perspektywie krótko- i średnioterminowej. Wydłużenie ścieżki do obywatelstwa do 10 lat zniechęci nie tylko obecnych imigrantów do pozostania, ale także potencjalnych nowych do wyboru Polski. Skutek: pogłębienie zapaści demograficznej i presja na ZUS, NFZ i system emerytalny. DSR pomija ten kanał całkowicie.

    Po drugie, skutki dla zdrowia psychicznego osób w „migracyjnym zawieszeniu". Literatura medyczna (Côté-Olijnyk i in., Psychiatry Research 2024) udokumentowała wyższy poziom zaburzeń lękowych, depresji i myśli samobójczych u osób w przedłużonej niepewności statusu migracyjnego. Wydłużenie tego stanu z obecnych 8 lat do 15-17 lat oznacza tysiące nowych pacjentów psychiatrycznych — koszt niewyceniony w DSR.

    Po trzecie, skutki dla rodzin polsko-cudzoziemskich. Wydłużenie okresu dla małżonków obywateli polskich z 3 do 5 lat i dodanie wymogu 6 lat małżeństwa oznacza, że dziecko w polsko-cudzoziemskim małżeństwie może przez całe wczesne dzieciństwo widzieć rodzica w statusie „nieobywatela" — bez prawa głosu, z ograniczoną mobilnością, w niepewności prawnej. DSR tego nie analizuje.

    Po czwarte, instrumentalizacja projektu przez reżimy autorytarne. Wymóg uzyskania zaświadczenia o niekaralności z państwa pochodzenia daje KGB Białorusi i FSB Rosji bezprecedensowe narzędzie nacisku na białoruskich i rosyjskich dysydentów żyjących w Polsce. Reżimy mogą uzależnić wydanie zaświadczenia od współpracy, fabrykować zarzuty karne, wykorzystać kontakt z ambasadą do identyfikacji opozycjonistów. To bezpośrednie wzmocnienie reżimów, przed którymi ci ludzie uciekli i z którymi Polska prowadzi politykę konfrontacji.

    Po piąte, podważenie polskiej polityki zagranicznej i wiarygodności jako państwa udzielającego schronienia. Polska od 2020 r. konsekwentnie pozycjonuje się jako kraj wspierający białoruskich opozycjonistów i uchodźców ukraińskich. Wydłużenie do 10 lat wymogu pobytu dla uchodźców (art. 30 ust. 1 pkt 3) podważa tę narrację — sygnał, że polska gościnność jest warunkowa i odroczona o dekadę. Ucierpi „soft power" Polski w regionie.

    Po szóste, drenaż mózgów. Polskę opuszczą najpierw imigranci wysoko wykwalifikowani (IT, medycyna, inżynieria), mający realne alternatywy w Niemczech, Francji, Niderlandach. To grupa, w którą Polska zainwestowała najwięcej i która generuje najwyższy wkład fiskalny. Pozostanie struktura migracji niżej kwalifikowanej — odwrotnie do deklarowanej intencji projektu.

    Po siódme, skutki dla drugiego pokolenia. Dzieci urodzone w Polsce, które rosną z rodzicami w wieloletniej niepewności statusu, osiągają gorsze wyniki edukacyjne i zdrowotne (Avitabile-Clots-Figueras-Masella, AEJ Applied 2014). Projekt szkodzi przyszłym polskim obywatelom — dzieciom, które pójdą do polskich szkół niezależnie od tego, kiedy ich rodzice uzyskają obywatelstwo.

    Po ósme, normalizacja antyimigracyjnej narracji w debacie publicznej. Sam fakt złożenia projektu — niezależnie od losu legislacyjnego — przesuwa „okno Overtona" w debacie o migracji. Stwarza klimat sprzyjający przemocy wobec cudzoziemców, mowie nienawiści i napięciom międzykulturowym, których koszty społeczne i ekonomiczne pozostają niewycenione.

    DSR nie analizuje żadnego z powyższych skutków, co czyni ją niekompletną i nierzetelną.

  8. Tak, projekt wpłynie na liczne podmioty, których DSR w ogóle nie analizuje lub analizuje powierzchownie.

    Po pierwsze, polskich pracodawców w sektorach krytycznych. Według GUS, na koniec września 2024 r. cudzoziemcy stanowili 6,8% pracujących, a w niektórych sektorach (administrowanie i wsparcie 17,5%, przetwórstwo przemysłowe 16,5%, transport i magazynowanie 13,5%, budownictwo 12%) ich udział jest wielokrotnie wyższy. Wydłużenie okresu pobytu spowoduje odpływ pracowników do państw o krótszej ścieżce naturalizacji (Niemcy 5 lat, Francja 5 lat). Ucierpią mikro-, mali i średni przedsiębiorcy — wbrew twierdzeniu w pkt 10 DSR, że projekt „nie wywoła obciążeń" dla MŚP.

    Po drugie, polskich obywateli w małżeństwach mieszanych i ich dzieci. Wydłużenie okresu dla małżonków obywateli polskich z 3 do 5 lat oraz wprowadzenie wymogu 6 lat małżeństwa oznacza, że dziecko w polsko-cudzoziemskim małżeństwie przez kilka pierwszych lat życia będzie miało jednego rodzica w statusie „nieobywatela", z ograniczonymi prawami politycznymi i mobilnością. DSR nie analizuje skutków dla rodzin polskich obywateli.

    Po trzecie, polskie uczelnie i instytuty badawcze. Polska konkuruje o studentów i naukowców z państwami UE — Niemcami, Francją (5 lat lub 2 lata dla absolwentów studiów), Holandią. Wydłużenie do 10 lat zniechęci międzynarodowych studentów, doktorantów i post-doków, zwłaszcza z państw spoza UE. Ucierpi „umiędzynarodowienie" polskiej nauki, obecnie strategiczny cel polityki edukacyjnej.

    Po czwarte, organizacje pozarządowe wspierające migrantów (Fundacja Ocalenie, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Polskie Forum Migracyjne, Halina Nieć Legal Aid Center, Caritas i in.). Wydłużenie wymagań spowoduje wzrost liczby osób potrzebujących wsparcia prawnego, integracyjnego i materialnego, przy braku odpowiedniego wzrostu finansowania. Doprowadzi to do przeciążenia sektora NGO. DSR tego nie uwzględnia.

    Po piąte, białoruskich, ukraińskich i rosyjskich opozycjonistów oraz obrońców praw człowieka. Wymóg uzyskania zaświadczenia o niekaralności z państwa pochodzenia daje reżimowi Łukaszenki, Kremla i innym narzędzie nacisku na ich krytyków obecnych w Polsce. To podważa cele polskiej polityki bezpieczeństwa i wsparcia opozycji w regionie. Dotyczy bezpośrednio także organizacji takich jak Belsat, Nasza Niwa, Wolna Białoruś, których pracownicy mieszkają i pracują w Polsce.

    Po szóste, polskie wspólnoty wyznaniowe — szczególnie Cerkiew prawosławną oraz parafie greckokatolickie i rzymskokatolickie na wschodzie Polski. Liczne parafie ukraińsko- i białorusko-języczne opierają się na wiernych z migracji. Niepewność statusu i odpływ wiernych dotknie te wspólnoty bezpośrednio.

    Po siódme, samorządy lokalne — szczególnie miast o wysokiej imigracji (Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Lublin, Białystok). DSR wspomina o nich jedynie w kontekście „odciążenia administracji", całkowicie pomijając spadek wpływów z PIT, podatku od nieruchomości i lokalnych wydatków konsumpcyjnych. Prezydenci tych miast wielokrotnie sygnalizowali, że migranci są kluczowym zasobem ekonomicznym ich gmin.

    Po ósme, polskie konsulaty i Straż Graniczna. Konsulaty będą musiały weryfikować dziesiątki tysięcy zagranicznych zaświadczeń o niekaralności rocznie i organizować „Państwowy Egzamin Obywatelski" za granicą. Straż Graniczna — weryfikować integrację i dokumenty. Wzrost obciążeń kadrowych nie jest oszacowany.

    Po dziewiąte, polską politykę zagraniczną. Projekt podważa wiarygodność Polski jako państwa udzielającego schronienia uchodźcom politycznym z Białorusi i ofiarom rosyjskiej agresji na Ukrainę. Sygnalizuje partnerom międzynarodowym, że polska gościnność jest warunkowa i odroczona o dekadę.

    DSR pomija wszystkie te grupy lub analizuje je powierzchownie.

  9. Sprzeciwiam się art. 1 projektu w całości. Artykuł ten zawiera większość proponowanych zmian materialnych i każda z nich jest obarczona poważnymi wadami merytorycznymi i prawnymi.

    Pkt 1 — wymóg „informacji o niekaralności w kraju, którego cudzoziemiec posiada obywatelstwo" (dodanie pkt 8a do art. 20 ust. 1 ustawy o obywatelstwie polskim) jest fundamentalnie wadliwy w odniesieniu do osób objętych ochroną międzynarodową. Sam kontakt uchodźcy z władzami państwa pochodzenia jest w prawie międzynarodowym traktowany jako „re-availment" ochrony narodowej i może skutkować utratą statusu uchodźcy zgodnie z art. 1C(1) Konwencji Genewskiej z 1951 r. Wymagając takiego zaświadczenia, projekt zmusza uchodźców do wyboru między utratą ochrony międzynarodowej a wykluczeniem z drogi do polskiego obywatelstwa. Ponadto KGB Białorusi i FSB Rosji notorycznie fabrykują zarzuty karne wobec dysydentów politycznych — w samej Białorusi po 2020 r. wszczęto kilkadziesiąt tysięcy spraw karnych z motywów politycznych. Wymóg ten oznacza w praktyce, że osoba uciekająca przed reżimem nigdy nie spełni warunku — ten sam reżim wystawi jej fałszywe „świadectwo karalności" lub odmówi wydania dokumentu. Norma ta jest sprzeczna z art. 34 Konwencji Genewskiej, zobowiązującym państwa do UŁATWIANIA naturalizacji uchodźców.

    Pkt 2 — przepisanie art. 30 — zawiera szereg nieproporcjonalnych zaostrzeń.

    Wydłużenie podstawowego okresu pobytu z 3 do 10 lat (pkt 1) opiera się na fałszywej diagnozie. Realny czas dochodzenia do polskiego obywatelstwa wynosi już dziś 8–14,5 roku (opinia BEOS-813/25 Kancelarii Sejmu z 16.06.2025 r.). „3 lata" to ostatni etap, nie cały pobyt. Trend europejski jest odwrotny: Niemcy w 2024 r. skróciły wymóg z 8 do 5 lat, Włochy w 2025 r. głosowały w referendum nad skróceniem do 5 lat, Francja, Szwecja i Hiszpania to 5 lat.

    Wydłużenie okresu dla małżonków obywateli polskich z 3 do 5 lat z dodatkowym wymogiem 6 lat małżeństwa (pkt 2 lit. a) ingeruje w życie rodzinne polskich obywateli i ich małżonków, naruszając art. 8 EKPC i art. 18 Konstytucji RP (ochrona rodziny).

    Wydłużenie okresu dla uchodźców z 3 do 10 lat (pkt 3) jest najbardziej rażące. Dotyczy osób, które nie mogą wrócić do krajów pochodzenia bez ryzyka uwięzienia lub śmierci. Sprzeczne z art. 34 Konwencji Genewskiej.

    Pkt 6 — alternatywna ścieżka 15-letnia — wymaga „pozytywnej opinii komendanta policji za ostatnie 10 lat". Brak kryteriów, procedury wydawania i trybu odwoławczego przekazuje Policji nieograniczoną władzę uznaniową, naruszając art. 2 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

    Wymóg języka polskiego na poziomie C1 (ust. 2) jest nieproporcjonalny — to poziom biegłości tłumacza, którego nie zdaje większość rdzennych Polaków. W Niemczech wymagane jest B1, w Hiszpanii B1, we Francji B1.

    „Państwowy Egzamin Obywatelski" (ust. 4) o zakresie określanym rozporządzeniem ministra (a obejmującym m.in. „zbrodnie ukraińskich nacjonalistów" i „wartości chrześcijańskie") narusza zasadę określoności prawa (art. 2 Konstytucji), zasadę bezstronności światopoglądowej państwa (art. 25 ust. 2) oraz wolność sumienia (art. 53 Konstytucji). Test ideologiczny na obywatelstwo nie ma uzasadnienia w demokratycznym państwie prawnym.

    Cały art. 1 narusza zasadę proporcjonalności i powinien zostać odrzucony.

  10. Sprzeciwiam się art. 2 projektu w całości. Zawarte w nim dwie zmiany naruszają zasadę proporcjonalności, zasadę określoności prawa, prawo do skutecznego środka odwoławczego oraz prawo do poszanowania życia rodzinnego.

    Pkt 1 — dodanie pkt 11a do art. 302 ust. 1 — rozszerza katalog podstaw decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu o popełnienie i skazanie w ciągu 24 miesięcy za drugie wykroczenie umyślne lub wykroczenie zagrożone karą aresztu lub ograniczenia wolności, „w szczególności o charakterze chuligańskim".

    Po pierwsze, rozwiązanie to jest skrajnie nieproporcjonalne w rozumieniu art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wykroczenia są drobnymi naruszeniami porządku, za które obywatel polski w typowej sytuacji zapłaciłby mandat lub otrzymał karę grzywny. Wobec cudzoziemca proponowana sankcja w postaci zobowiązania do powrotu oznacza zniszczenie życia rodzinnego, zawodowego i finansowego — często osób, które od lat legalnie mieszkają i pracują w Polsce, mają tu rodziny, dzieci urodzone w Polsce, hipoteki, umowy o pracę. Skutek (deportacja, zakaz wjazdu na obszar Schengen) jest dramatycznie nieproporcjonalny do wagi czynu.

    Po drugie, rozwiązanie narusza zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP). Za to samo wykroczenie obywatel polski ponosi karę grzywny, podczas gdy cudzoziemiec zamieszkały od lat w Polsce ponosi dodatkową, nieporównywalnie cięższą sankcję w postaci wydalenia z kraju. Tak znaczne różnicowanie, oparte wyłącznie na kryterium obywatelstwa, w odniesieniu do długoterminowych rezydentów, nie znajduje uzasadnienia w żadnym konkretnym celu publicznym.

    Po trzecie, określenie „w szczególności o charakterze chuligańskim" jest pojęciem nieostrym. Funkcjonariusz Straży Granicznej lub urzędnik wojewody otrzymuje swobodę uznawania, czy konkretne wykroczenie „ma charakter chuligański" w stopniu uzasadniającym deportację. To narusza zasadę określoności prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji RP oraz pewności prawa (art. 7 Konstytucji).

    Po czwarte, rozwiązanie narusza art. 8 EKPC (prawo do poszanowania życia rodzinnego). ETPC wielokrotnie wskazywał (Maslov p. Austrii, Üner p. Niderlandom), że wydalenie cudzoziemca długoterminowo zamieszkującego dane państwo wymaga proporcjonalnego wyważenia zarzucanego czynu, długości pobytu oraz więzi rodzinnych i społecznych z państwem przyjmującym. Quasi-automatyczna deportacja za drugie wykroczenie, bez takiego wyważenia, jest sprzeczna z tym standardem.

    Pkt 2 — dodanie ust. 3 do art. 321 — stanowi, że odwołanie od decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu nie wstrzymuje wykonania tej decyzji. To rozwiązanie narusza art. 13 EKPC (prawo do skutecznego środka odwoławczego) oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych UE (prawo do skutecznej ochrony sądowej). Cudzoziemiec może zostać deportowany przed rozpoznaniem jego odwołania, co czyni odwołanie czysto fikcyjnym — bezpośrednie wykonanie decyzji uniemożliwia korzystanie z procesowych gwarancji ochrony.

    ETPC wielokrotnie podkreślał, że w sprawach z elementem ochrony międzynarodowej (zagrożenie powrotem do państwa, gdzie osoba może być narażona na tortury lub prześladowania) skutek zawieszający jest absolutnie niezbędny dla skuteczności środka odwoławczego (Gebremedhin p. Francji, Conka p. Belgii, M.S.S. p. Belgii i Grecji). Polska, jako państwo udzielające schronienia uchodźcom z Białorusi, Ukrainy i innych państw, naraża się na masowe sprawy strasburskie z odpowiednimi zadośćuczynieniami.

    W połączeniu pkt 1 i pkt 2 art. 2 projektu tworzą mechanizm przyspieszonego, automatycznego wydalenia cudzoziemców na podstawie drobnych wykroczeń, bez skutecznej ochrony sądowej. To rozwiązanie nie ma uzasadnienia w żadnym konkretnym celu publicznym — nie jest ani konieczne, ani proporcjonalne, ani spójne z zobowiązaniami międzynarodowymi Polski.

    Wnoszę o skreślenie art. 2 projektu w całości.

  11. Sprzeciwiam się art. 3 projektu jako niewystarczająco chroniącemu zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa.

    Art. 3 stanowi, że do postępowań w sprawie uznania za obywatela polskiego wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie nowej ustawy stosuje się przepisy dotychczasowe. Zakres tej ochrony jest jednak skrajnie wąski i obejmuje wyłącznie osoby, które już złożyły formalny wniosek o uznanie za obywatela polskiego. Pomija on całkowicie znacznie liczniejszą grupę cudzoziemców, którzy:

    1. Spełniają obecne warunki uznania, ale jeszcze nie zdążyli złożyć wniosku. Osoba przebywająca w Polsce 3 lata na podstawie zezwolenia na pobyt stały, posiadająca stabilne źródło dochodu i tytuł prawny do lokalu, planowała w dobrej wierze złożenie wniosku o uznanie za obywatela polskiego — w terminie zgodnym z osobistymi zobowiązaniami zawodowymi, rodzinnymi czy proceduralnymi (kompletowanie dokumentów, zaświadczeń o niekaralności, urzędowych poświadczeń znajomości języka polskiego). Wejście w życie ustawy 30 dni po ogłoszeniu (art. 5 projektu) odbiera tej osobie 7 lat życia, których nie da się odzyskać.
    1. Spełnią warunki w najbliższych miesiącach. Osoba, która przebywa w Polsce na podstawie zezwolenia na pobyt stały od 2 lat i 11 miesięcy, miała uzasadnione oczekiwanie złożenia wniosku w ciągu kilku tygodni. Po wejściu w życie ustawy musi czekać dodatkowych 7 lat — bez żadnego okresu przejściowego, bez ochrony oczekiwań ukształtowanych pod rządami obecnego prawa.
    1. Planowali ścieżkę życiową w oparciu o obecne przepisy. Obecny 3-letni okres jest zapisany w ustawie z 2 kwietnia 2009 r. i obowiązuje od 16 lat. Cudzoziemcy, którzy w ostatnich latach przyjechali do Polski, podejmowali decyzje o pozostaniu w Polsce (a nie wyjeździe do innego państwa UE), o inwestycjach (zakup nieruchomości, założenie firm), o założeniu rodziny, o intensywnej nauce języka polskiego — w oparciu o trwałość tego rozwiązania prawnego.

    To naruszenie zasady zaufania obywateli do państwa i jego prawa wynikającej z art. 2 Konstytucji RP. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wskazywał (m.in. K 27/00, K 18/02, P 24/02, K 33/00), że ochrona uzasadnionych oczekiwań wymaga nie tylko poszanowania praw nabytych w wąskim sensie, ale także właściwych przepisów przejściowych chroniących oczekiwania będące w trakcie kształtowania.

    Adekwatny przepis przejściowy powinien obejmować co najmniej:

    — ochronę osób, które w dniu wejścia w życie ustawy spełniają obecny 3-letni warunek pobytu, niezależnie od tego, czy złożyły już wniosek (możliwość złożenia wniosku w ciągu np. 24 miesięcy od wejścia w życie ustawy na obecnych zasadach);

    — ochronę osób, które spełnią obecny warunek w ciągu np. 12 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy (ochrona uzasadnionych oczekiwań krótkoterminowych);

    — przedłużenie okresu vacatio legis z 30 dni do co najmniej 12 miesięcy, by umożliwić zainteresowanym osobom skompletowanie dokumentów i złożenie wniosków pod obecnymi warunkami;

    — szczególną ochronę uchodźców i osób objętych ochroną międzynarodową, których status w żaden sposób nie zmienił się w wyniku wejścia w życie ustawy.

    Brak tych zabezpieczeń jest świadomym wyborem wnioskodawców, mającym na celu maksymalne zacieśnienie ścieżki do obywatelstwa w jak najkrótszym czasie. To nie jest reforma — to retrospektywne zaostrzenie warunków, narażające zaufanie cudzoziemców do polskiego porządku prawnego oraz zniechęcające do dalszych inwestycji w pozostanie w Polsce.

    Wnoszę o rozszerzenie zakresu przepisu przejściowego zgodnie z powyższymi sugestiami.

  12. Sprzeciwiam się art. 4 projektu w obecnym brzmieniu.

    Art. 4 stanowi, że do decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu, które nie uprawomocniły się przed dniem wejścia w życie ustawy, stosuje się przepisy dotychczasowe. Zakres tego przepisu przejściowego jest jednak niewystarczający w kontekście rzeczywistego problemu, jaki tworzy art. 2 projektu.

    Art. 2 projektu wprowadza dwie zasadnicze zmiany:

    1. Rozszerzenie podstaw deportacji o popełnienie i skazanie w ciągu 24 miesięcy za drugie wykroczenie umyślne (art. 302 ust. 1 pkt 11a). Rozwiązanie to ma charakter retroaktywny w sposób ukryty — projekt nie precyzuje, czy 24-miesięczny okres odnosi się wyłącznie do wykroczeń popełnionych po wejściu w życie ustawy, czy obejmuje także wykroczenia popełnione wcześniej. Domyślne brzmienie sugeruje, że decyzja deportacyjna może zostać oparta na wykroczeniu popełnionym i prawomocnie osądzonym przed wejściem w życie ustawy, jeśli mieści się w 24-miesięcznym oknie.
    1. Zniesienie skutku zawieszającego apelacji (art. 321 ust. 3) — które, w połączeniu z art. 4 projektu, oznacza, że tylko decyzje już wydane (a nieprawomocne) korzystają z dawnych przepisów. Decyzje wydane po wejściu w życie ustawy będą podlegać natychmiastowemu wykonaniu — nawet w sprawach, w których podstawa faktyczna decyzji (zachowanie cudzoziemca, popełnienie wykroczenia) zaistniała pod rządami starego prawa, kiedy odwołanie miało skutek zawieszający.

    W konsekwencji art. 4 projektu nie chroni osób, których sprawa dotyczy zachowań sprzed wejścia w życie ustawy, ale których decyzja deportacyjna zostanie wydana już po jej wejściu w życie. To rażące naruszenie zasady lex retro non agit (art. 2 Konstytucji RP) oraz zasady ochrony zaufania obywateli do państwa i prawa.

    Adekwatny przepis przejściowy powinien:

    1. Wyraźnie ograniczyć zastosowanie nowego pkt 11a w art. 302 wyłącznie do wykroczeń popełnionych po wejściu w życie ustawy. W przeciwnym razie cudzoziemcy ukarani za drobne wykroczenia w przeszłości — które w momencie ich popełnienia nie były powiązane z ryzykiem deportacji — zostaną objęci nową, bardziej dotkliwą sankcją bez żadnej winy własnej.
    1. Zachować skutek zawieszający apelacji we wszystkich sprawach, w których czyn lub zdarzenie stanowiące podstawę decyzji deportacyjnej miało miejsce przed wejściem w życie ustawy. W przeciwnym razie osoba może zostać wydalona przed rozpoznaniem odwołania w sprawie zdarzenia, do którego stosują się dawne, łagodniejsze zasady proceduralne.
    1. Wprowadzić bezwzględną ochronę osób objętych ochroną międzynarodową (uchodźców, osób z ochroną uzupełniającą), których status pozostaje aktualny niezależnie od wejścia w życie ustawy. Deportacja takiej osoby przed rozpoznaniem odwołania może ją narazić na tortury, nieludzkie traktowanie lub utratę życia w państwie pochodzenia, naruszając art. 3 EKPC oraz art. 33 Konwencji Genewskiej (zasada non-refoulement).
    1. Wprowadzić co najmniej 12-miesięczne vacatio legis dla art. 2 projektu, by cudzoziemcy mogli zapoznać się z nowym ryzykiem prawnym wiążącym się z drobnymi wykroczeniami i odpowiednio dostosować swoje zachowanie.

    Brak tych zabezpieczeń oznacza, że art. 2 projektu ma charakter de facto retroaktywny w odniesieniu do wszystkich cudzoziemców, których sprawa zostanie rozstrzygnięta po wejściu w życie ustawy, niezależnie od tego, kiedy miało miejsce zdarzenie stanowiące podstawę decyzji.

    Niezależnie od kształtu przepisu przejściowego, sam art. 2 projektu jest sprzeczny z art. 8 EKPC, art. 13 EKPC, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE oraz zasadą proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP) — z powodów wskazanych w komentarzu do art. 2. Z tego względu właściwym rozwiązaniem jest skreślenie art. 2 projektu w całości, co czyni dyskusję nad art. 4 bezprzedmiotową.

    Wnoszę o skreślenie art. 2 projektu, a w ślad za tym — art. 4 projektu.

  13. Sprzeciwiam się art. 5 projektu, który stanowi, że ustawa wchodzi w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia.

    Trzydziestodniowy okres vacatio legis jest skrajnie nieadekwatny do skali zmian wprowadzanych przez projekt. Zmiana zasad uznania za obywatela polskiego dotyka fundamentalnego elementu sytuacji prawnej setek tysięcy osób — ich możliwości stania się polskimi obywatelami, w którą inwestowały latami pobytu, pracy, nauki języka, integracji rodzinnej i społecznej. Tak głęboka zmiana wymaga znacznie dłuższego okresu przygotowawczego.

    Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wskazywał (m.in. w wyroku K 33/00 oraz w późniejszej linii orzeczniczej dotyczącej zasady przyzwoitej legislacji), że właściwe vacatio legis powinno być adekwatne do skali zmian i ich wpływu na sytuację adresatów normy. Im głębsza ingerencja w sytuację prawną adresata, tym dłuższy musi być okres dostosowawczy. W przypadku regulacji o tak fundamentalnym znaczeniu — dotyczących nabycia obywatelstwa, statusu rezydenta długoterminowego, decyzji powrotowych i deportacji — minimum 30 dni jest oczywiście niewystarczające.

    Porównanie z analogicznymi reformami: Niemcy w 2024 r. wprowadzili reformę obywatelstwa skracającą wymóg pobytu z 8 do 5 lat. Vacatio legis wynosiło ponad 5 miesięcy — ustawa została przyjęta w styczniu 2024 r., a weszła w życie 27 czerwca 2024 r. Niemcy zarówno liberalizowali, jak i przewidzieli rozsądny czas dostosowawczy. Tymczasem proponowana polska reforma, która jest wielokrotnie bardziej restrykcyjna, ma wejść w życie w 30 dni.

    Rzeczywiste konsekwencje 30-dniowego vacatio legis:

    1. Uniemożliwienie zainteresowanym przygotowania wniosków w obecnym reżimie prawnym. Cudzoziemiec, który już dziś spełnia warunki, ale nie zdoła w ciągu 30 dni: zorganizować dokumentów (zaświadczeń o niekaralności z polskich rejestrów, zaświadczeń o dochodzie, tytułu prawnego do lokalu), uzyskać urzędowego poświadczenia znajomości języka polskiego na poziomie B1, oraz złożyć wniosku w urzędzie wojewódzkim, automatycznie traci możliwość ubiegania się o obywatelstwo na obecnych warunkach i musi czekać dodatkowych 7 lat.
    1. Brak czasu na przygotowanie się do nowych wymogów. Wymóg języka polskiego na poziomie C1 i obowiązkowy „Państwowy Egzamin Obywatelski" wymagają miesięcy, a często lat przygotowań. 30-dniowe vacatio legis nie pozwala na żadne sensowne dostosowanie ze strony osoby, która spełnia obecny wymóg języka B1, ale nie zdąży osiągnąć C1.
    1. Przeciążenie urzędów wojewódzkich. W ostatnich tygodniach przed wejściem w życie ustawy może dojść do gwałtownego wzrostu liczby wniosków składanych „pod stare zasady", co przy obecnej obsadzie kadrowej Wydziałów Spraw Cudzoziemców (na której niedobory zwracali uwagę m.in. RPO i NIK w opinii BEOS-813/25) doprowadzi do paraliżu administracyjnego i przedłużających się postępowań — które, paradoksalnie, mogą zakończyć się już pod nowymi przepisami.
    1. Niemożność wdrożenia rozporządzenia wykonawczego. Sam projekt przewiduje wydanie rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych regulującego zakres i tryb „Państwowego Egzaminu Obywatelskiego" (art. 30 ust. 5). Wydanie i wdrożenie takiego rozporządzenia w 30 dni — z uwzględnieniem konsultacji międzyresortowych, opracowania programu egzaminu, powołania komisji egzaminacyjnych, organizacji infrastruktury egzaminacyjnej — jest praktycznie niemożliwe. Skutkiem będzie „luka regulacyjna", w której formalnie wymagany będzie egzamin, ale procedury jego przeprowadzania nie będą jeszcze gotowe — co uniemożliwi cudzoziemcom skuteczne ubieganie się o obywatelstwo.

    Adekwatny okres vacatio legis powinien wynosić minimum 12 miesięcy, w tym co najmniej 6 miesięcy między wydaniem rozporządzenia wykonawczego a wejściem w życie wymogu egzaminu. Krótszy okres jest niezgodny ze standardami przyzwoitej legislacji wynikającymi z art. 2 Konstytucji RP i naraża cudzoziemców na arbitralną zmianę warunków ich życia bez realnej możliwości dostosowania się.

    Wnoszę o przedłużenie okresu vacatio legis do co najmniej 12 miesięcy.

Или скачай манифест в PDF и перешли дальше

Скопировано